MÓJ KOSZYK ×

Brak książek w koszyku

MOJE ULUBIONE ×

Twoja lista jest pusta

Fortece nad kanałem część III. Od Kilonii po Bordeaux

Krzysztof Janowicz

Seria: Wydawnictwo Napoleon V
Seria: II wojna światowa
119.99
95.99

Dostępność:Dostępny na magazynie Wysyłamy w 48h

Udostępnij:

SZCZEGÓŁY
Rok wydania: 2020
Okładka: Twarda
Ilość stron: 282 stron, zdjęcia, 10 map
Format: 210X300X30
ISBN: 978-83-8178-436-8

Nagle silniki ożyły! Numer 2 ryknął większą mocą, a zaraz za nim numer 1 i 4. Słysząc ten cud, „Skipper” i Hurd rzucili się z powrotem za wolanty i gorączkowo pracowali, aby utrzymać moc w silnikach. Udało im się. Harry wrócił do swojej wieżyczki i zaczął strzelać, a Bilyeu wrócił do karabinów maszynowych w nosie i poszarpanej skrzynki z mapami, którą trafił pocisk 20 mm. Nie wiem skąd reszta z tyłu wiedziała, że nie musimy się już ratować. Nasze radio zostało zniszczone, ale zdawało się, że wszyscy o tym wiemy i każdy wrócił na swoje stanowisko. Wołanie Merle Wolfa w interkom, abyśmy nie skakali było bezużyteczne, gdyż krzyczał w niesprawny mikrofon.
Nie mogłem wrócić z powrotem do swojej wieżyczki z powodu nogi, ale zacząłem ją obsługiwać stojąc na kładce pokładu z górną połową w wieżyczce. To ograniczało pole widzenia, ale było lepsze niż nic. Czy podczas tej wojny było trochę rycerskości? Kiedy spadaliśmy w dół, dymiąc jak lokomotywa i gdy jeden właz awaryjny poleciał w dół, myśliwce zdawały się powstrzymywać przed dalszymi atakami. Może po prostu oszczędzały amunicję, ale lubię myśleć, że okazały nam pewną litość.
Kiedy nasze problemy zostały przezwyciężone, Packer policzył nas na pokładzie i lecieliśmy tuż nad wodą. W tym czasie byliśmy daleko od naszej formacji i zupełnie sami. Niemieckie myśliwce, widząc nasze odrodzenie, znurkowały za nami, aby nas wykończyć. Bliskość wody utrudniała im ataki, ponieważ mogli z łatwością uderzyć w morze nawet podczas płytkiego nurkowania. Przeciw nam było co najmniej tuzin Fw 190, sfrustrowanych i wściekłych, że wciąż lecimy. Nadlatywały pod każdym kątem. Merle Wolf ostrzeliwał jednego z atakujących, który zaraz potem sam oddał kilka celnych serii z działek i w lewym bocznym stanowisku ulokował dwa trafienia. Merle upadł i wydawał się nieprzytomny. Nadbiegł Jimmie Poe, który strzelał na przemian z lewego i prawego stanowiska. Ahlborn strzelał do myśliwców atakujących nas od czoła, pomagając Lt. Bilyeu, który teraz obsługiwał trzy karabiny na raz.
Z punktu widzenia Niemców właśnie umieraliśmy i dlatego stali się nieustraszeni. Jeden podleciał tak blisko, że przeciął nam linkę anteny radiowej. Pociski kalibru 20 mm trafiały w moją wieżyczkę. Sądzę, że byli pewni, iż mnie wykończyli. W pewnym sensie tak było, ponieważ oba kaemy były niesprawne. Aby się upewnić, że spadamy, dwa Focke-Wulfy przeleciały obok nas, a trzeci z tyłu. Ten ostatni był moim koszmarem. Siedział tam, a jego skrzydła błyskały, gdy otwierał ogień. Gorączkowo przeładowywałem broń. Na skraju paniki krzyczałem: „Rozwal go, Harry, rozwal go!”. Górna wieżyczka była wówczas naszą jedyną bronią, która mogła ich sięgnąć. Na przemian modliłem się i przeklinałem... rozwal go Harry!

Jeden z pocisków kalibru 20 mm przeleciał przez dziób samolotu i eksplodował na ścianie grodzi tuż przed nogami pilotów, poważnie raniąc bombardiera 2/Lt. Evereta A. Coppage’a w pośladki. Kolejny pocisk wleciał od przodu do kabiny pilotów, ciężko raniąc Capt. Fostera w prawą nogę. Odłamki tego samego pocisku zraniły Lt. Stoffela w lewą nogę. Nie mogąc zatamować krwawienia Capt. Foster wiedział, że jest poważnie ranny i będzie potrzebował natychmiastowej pomocy lekarskiej. Poszedł do przodu samolotu, żeby wyskoczyć, mając nadzieję, że Niemcy szybko go znajdą i zabiorą do szpitala. Kiedy odkrył, że nie ma na sobie spadochronu, wrócił do kabiny, wyjął spadochron spod swojego fotela. Po założeniu go wrócił na dolny pokład części nosowej i wyskoczył przez właz.
Po chwili Capt. Foster pociągnął za linkę, ale ze zdumieniem zobaczył, że wysunęła mu się z dłoni. Musiał ręcznie wyciągnąć czaszę spadochronu. Opadając ku ziemi miał przy sobie przewód maski tlenowej i zawiązał go wokół prawej nogi, aby spowolnić upływ krwi z rany. Wylądował ciężko na polu i leżał tam, nie mogąc wstać z powodu poranionej nogi. Nagle z jednej strony nadbiegała gromada wyjących z wściekłości chłopów z widłami i drągami w rękach, a z przeciwnej strony nadjeżdżał mały otwarty samochód z żołnierzami. Tylko o krótką chwilę żołnierze byli szybsi i uchronili go przed linczem.

Brak opinii

DODAJ TWOJĄ OPINIĘ

wyślij

PŁATNOŚCI

Za zakupy w sklepie można zapłacić Przelewem na rachunek bankowy:

Pekao SA
74 1240 4168 1111 0010 2457 6085

Dariusz Marszałek
ul. Dąbrowskiego 57/4
32-600 Oświęcim

DOSTAWA

  • Przy zakupie powyżej 300 zł przesyłka graits.

PODOBNE KSIĄŻKI

INNI KUPILI RÓWNIEŻ

Dołącz do naszego

NEWSLETTERA

i bądź na bieżąco z nowościami i promocjami!