SZCZEGÓŁY
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 300 stron + mapy
Format: B5
Realizacja zamówienia: 24 godzin
Wysyłka od: 10.00 PLN

Spis treści

Przedmowa autora

Rozdział I

Konsekwencje kampanii rosyjskiej

Rozdział II

Nowa Wielka Armia 1813 roku

Rozdział III

Armie koalicji

(1) Armia pruska

(2) Armia rosyjska

(3) Armia austriacka

(4) Armia szwedzka

(5) Oddziały angielsko-niemieckie

(6) Kontyngent meklemburski

(7) Dowódcy koalicji

Rozdział IV

Operacje pomiędzy wyjazdem Napoleona, a jego powrotem do armii

Rozdział V

Koncentracja sił Napoleona nad Soławą

Rozdział VI

Bitwa pod Lützen lub Gross Görschen

Rozdział VII

Od Lützen do Budziszyna

Rozdział VIII

Wstępne działania pod Budziszynem

Rozdział IX

Bitwa pod Budziszynem

Bitwa z 21 maja

Rozdział X

Od Budziszyna do zawarcia rozejmu

Rozdział XI

Rozejm. Przygotowania i plany kampanii

Rozdział XII

Od końca rozejmu do bitwy pod Dreznem

Rozdział XIII

Bitwa pod Dreznem

(a) 26 sierpnia

(b) Bitwa 27 sierpnia

Rozdział XIV

Od Drezna do Kulm

Rozdział XV

Kaczawa i Grossbeeren

Rozdział XVI

Drugi marsz przeciwko Blücherowi i porażka Neya pod Dennewitz

Rozdział XVII

Od 6 września do końca miesiąca

Rozdział XVIII

Pościg Napoleona za Bernadottem i Blücherem

Rozdział XIX

Bitwy wokół Lipska 16 października

(1) Wachau

(2) Lindenau

(3) Möckern

Rozdział XX

Bitwa pod Lipskiem – 18 października

Rozdział XXI

Szturm Lipska

Rozdział XXII

Pościg po bitwie pod Lipskiem i bitwa pod Hanau

Bitwa pod Hanau

Fragmenty:

Artyleria piechoty morskiej nie miała żadnego doświadczenia w wojnie lądowej i manewrach piechoty; pozostałą część stanowili rekruci o zróżnicowanym poziomie sprawności, ale żaden z nich nie miał doświadczenia bojowego. St. Cyr napisał o nich: „W ostatnim czasie, w większym stopniu niż wcześniej, można zauważyć, że kiedy nasza młodzież osiąga wiek poborowy, jest bardzo delikatna i niewyrobiona; mężczyźni o dwa lata młodsi są tak słabi, że aż żal patrzeć”. Z kolei Marmont napisał, że chociaż oficerowie kohort byli za starzy i zazwyczaj obojętni, żołnierze często byli godni podziwu. Stwierdził również, że złożony z czterech batalionów pułk wystawiony przez departamenty był wspaniały, tak samo jak 15 batalionów artylerii piechoty morskiej, którymi dowodził. Jak można się spodziewać, występował wielki niedobór oficerów i musiano uciekać się do różnych środków, aby obsadzić puste stanowiska. Kiedy Wielka Armia została zreorganizowana w cztery słabe dywizje, zbędni oficerowie zostali odesłani do pomocy w szkoleniu nowych rekrutów. Zaangażowano wielu młodych i niedoświadczonych oficerów ze szkół wojskowych. Z reguły posyłano ich do starszych pułków, które nie potrzebowały zbyt wielu instrukcji. Z drugiej strony, wielu sierżantów i kaprali, którzy służyli w młodszych batalionach, otrzymało awans na poruczników. Byli to ludzie z dużym doświadczeniem bojowym, ale raczej nie nadawali się na dobrych oficerów. Wielu oficerów sprowadzono z armii w Hiszpanii, która posiadała ich w nadmiarze.


...

W zakładach wojskowych panowało ogromne zamieszanie. Wydaje się, że istniało ciche przyzwolenie na wcielanie żołnierzy z zakładów piechoty do innych rodzajów broni. W zamieszaniu zaniedbywano szkolenie. Często zdarzało się, że gdy trzeba było zreorganizować cztery grupy batalionów, czwarta była gotowa jako pierwsza. Bardzo narzekano na stan, w jakim détachements de marche docierały do pułków. 15 kwietnia generał Lambardiére pisał z Osnabrück: „Te bataliony przybywają bardzo zmęczone; każdego dnia zaopatruję je w specjalne powozy dla słabych i kulawych (…). Wszystkie bataliony są francuskie; muszę przyznać, że młodzi żołnierze okazują odwagę i dobrą wolę. Każda wolna chwila jest wykorzystywana na uczenie ich jak ładować broń i kłaść ją na ramieniu”.

Kiedy zaczęło brakować rekrutów z rocznika 1813, potrzebnych do uzupełnienia pierwszych batalionów, cesarz stwierdził, że niedobór można uzupełnić rekrutami z rocznika 1814, pod warunkiem, że wybierze się jedynie „dużych i silnych”. Wybrani rekruci zasługiwali na to określenie jedynie dlatego, że wypadali korzystnie na tle słabeuszy, którzy byli bardzo niscy i wątli. Ich kondycja była tak słaba, że minister policji zaprotestował przeciwko odbywaniu przez nich ćwiczeń na Polach Elizejskich w porze przechadzek z powodu szyderstw i drwin przechodniów, na jakie byli wystawieni. Poza tym występował tak wielki niedobór karabinów, że Napoleon zaproponował nawet, aby uzbroić rekrutów z rocznika 1814 w zagraniczną broń tego samego kalibru co francuskie, mimo że nalegał na składowanie dużych rezerw francuskiej broni w Strasburgu, Moguncji i Wesel, przeznaczonych dla maszerujących do Niemiec żołnierzy.

.....

Pod Lützen Napoleon wygrał bitwę, ale z pewnością nie odniósł decydującego zwycięstwa, którego potrzebował, aby odzyskać utracony w Europie prestiż. Według Marmonta, wieczorem po bitwie cesarz powiedział Durocowi: „Znowu jestem panem Europy”. Tym samym Napoleon zdecydowanie przecenił wynik bitwy i nawet, jeżeli wówczas nie zdawał sobie z tego sprawy, musiał to sobie szybko uświadomić. Sprzymierzeni zostali pobici, ale nie zwracali na to uwagi, a pod pewnym względem odnieśli korzyść. Prusacy walczyli wspaniale oraz udowodnili sobie i innym, że mogą walczyć z Francuzami jak równy z równym. Nawet Napoleon zauważył poprawę w stosunku do 1806 roku, mówiąc ze wzgardą: Ces animaux ont appris quelque chose (to bydło nauczyło się czegoś – S.T.). Nesselrode wyraził to bardziej pochlebnie w swym liście do Wiednia: „Pruscy żołnierze okryli się chwałą; znowu stali się Prusakami Fryderyka Wielkiego”. Aż do godz. 15.00 walczyli z dwukrotnie większymi siłami i spisali się naprawdę dobrze.

Gneisenau podsumował plan Wittgensteina jako dobry w założeniu, ale słaby w wykonaniu. To chyba zbyt pochlebna ocena. Wittgenstein, który dzięki dużej przewadze swej kawalerii był o wiele lepiej poinformowany o ruchach wroga niż Napoleon, oparł swój plan na całkowicie błędnej ocenie sytuacji. Założył, że francuskie korpusy są rozciągnięte w długiej kolumnie, od Naumburga, albo nawet od Jeny, do Lipska, oraz że ich prawe skrzydło (w okolicy Lützen) osłania jedynie znajdujące się naprzeciw niego słabe ubezpieczenie boczne. Mając takiego przeciwnika jak Napoleon, tego typu założenie było bezpodstawne. Jak wiemy, cesarz zamierzał ukryć swój marsz przy pomocy całych 45 tys. ludzi Neya, wspieranych przez gwardię w Lützen oraz maszerujących z Weissenfels Marmonta i Bertranda. Gdyby Wittgenstein skoncentrował swoją armię zgodnie z planem, ok. 7.00, Napoleon zdążyłby wyprowadzić na jego skrzydła Marmonta oraz część korpusu Bertranda, korpus Macdonalda, dwie dywizje Lauristona i kawalerię Latour-Maubourga. Razem z Neyem dysponowałby ok. 140 tys. ludzi, przeciwko którym Wittgenstein mógłby wystawić jedynie ok. 70 tys., nie licząc Kleista i Miłoradowicza, którzy znajdowali się poza polem bitwy. Z takimi niewielkimi siłami Wittgenstein mógł liczyć jedynie na zaskoczenie Neya, zadanie mu dużych strat i wycofanie się za Elsterę wobec niebezpieczeństwa oskrzydlenia ze strony pozostałych francuskich korpusów.

....


Jako pierwsza do ataku na zdobytą redutę ruszyła kolumna Młodej Gwardii, która nadeszła z zachodniej części ogrodu szpitalnego. Pierwsze natarcie zakończyło się niepowodzeniem, chociaż około 50 ludzi dostało się do reduty przez bramę w szyi. Kiedy jednak została ona za nimi zamknięta, mały oddział znalazł się sam pośrodku blisko 500 Austriaków. Odrzuciwszy wezwanie do kapitulacji, dzielna grupa stawiła twardy opór dziesięciokrotnie większym siłom. Ponieważ nie było wśród niej żadnego oficera, dowództwo objął tamburmajor, wywijając swą pałką, którą szybko powalił austriackiego dowódcę. Nadeszła pomoc i ta mała grupa bohaterów zdołała się utrzymać, dopóki ci, którzy przeżyli, nie zostali ocaleni przez swych wdzierających się przez palisadę towarzyszy, wspomaganych przez dwa pułki pod komendą Berthezène’a. Reduta została odzyskana, a podczas jej zdobywania wzięto do niewoli blisko 400 Austriaków.


Polecamy