Strona główna » Wydawnictwo NapoleonV » Zapowiedzi » Żołnierz Imperialny Tom I

Żołnierz Imperialny Tom I

Zapowiedź


Żołnierz Imperialny

Tom I

Jean Morvan

Pobór, wyposażenie, szkolenie, żołd,

wyżywienie, administracja.

Format B5, 500 stron, twarda oprawa.

Prace nad książką trwają. Chcielibyśmy oddać tom I do rąk czytelnika w III kwartale 2012 roku.

 

Wstęp

 

 

W ubiegłym wieku, armie cesarskie opanowały Europę, wstrząsając  światem. Nie chcę teraz studiować wszystkich elementów tych nieśmiertelnych armii. Do innych, bardziej upoważnionych niż ja, należy zajmowanie się psychologią i cechami fizycznymi ich niezrównanego wodza. Jeszcze inni, z pewnością, skupią swoją uwagę na ich oficerach. Ja natomiast nosiłem się z zamiarem namalowania portretu żołnierza. Kiedy brał on udział w bezpośredniej akcji, musiałem zobaczyć z bliska rezultaty jego dążeń, reakcje, które miały miejsce jedne po drugich. Wtedy portret żołnierza jawił się jako zaledwie cień oficera, który go prowadził - to duch Cesarza mu przewodził i go zdominował.

Oczywiście prawdą jest, że pełne sentymentu badanie indywidualności wydaje się bardziej atrakcyjne, niż zgłębianie mas, prowadzonych przez zewnętrzną konieczność. Jednak kiedy manifestuje się ona w sposób tak przenikliwy jak u Napoleona i w ludziach tak  wrażliwych jak naród francuski, wola ta tłumaczy połączenie inspiracji tłumów i ich chwalebnych czynów z losem żołnierzy w szeregu, od Marengo do Austerlitz i poprzez Frydland do Montmirail. Wówczas owe masy nie wydają się być anonimowym stadem, zabawką ambicji wielkiego człowieka, ale czymś wielkim, co przetoczyło się przez duszę tragicznego bohatera, osaczonego przez własne przeznaczenie.

Próbowałem podążać za tymi żołnierzami od dnia, w którym uchwały senatu rzuciły ich, przygnębionych, do rejestrów rekrutacji, aż do dnia, w którym zgaśli w dymie walki, zgnili na słomie szpitalnej lub kiedy wracali do kraju, odziani w łachmany. Wracali poranieni nie do zniesienia, znienawidzeni przez szlachtę, burżuazję i księży, ale bogaci we wspomnienia na resztę życia i z sercem drżącym na myśl o tym, że współtworzyli historię. Aby poznać ich prywatnie, żyć ich życiem wędrowca, zrozumieć jednocześnie wzniosłość ich heroizmu i przymus grabieży, musiałem zebrać więcej informacji niż zgromadziły oficjalne dokumenty jak choćby raporty.

W rzeczywistości, każdy wie, że Cesarz, który bez przerwy przywoływał historię, sam starał się ją grawerować, przeinaczając przeszłość. Podtrzymywał swoje niewzruszone zdanie na temat myśli o przyszłości. Jest powszechnie wiadomym, że w miarę jak wzbijał się on w swoim marzeniu, człowiek umykał mu z pola widzenia a pozostawał jedynie, spowity chmurami lud, dręczony błyskawicami i fantasmagoriami. On znieważył bezwstydnie prawa tej historii, której sam był bohaterem. Chciał być głosem historii - dworzan, generałów, książąt i królów. Odbierano go, jak gdyby wcale nie troszczył się o szczegół, ani nie miał szacunku względem wzniosłych czasów konsulatu, tak jak pozostali. Nie próbowano już wyróżniać jednostek ludzkich, żołnierz kryjący się pod numerem pułku, klasy społecznej oraz cyfrą wpisu w księdze poborowej, pozostaje nieznany.

Biuletyny Napoleona odzwierciedlają iluzje, którymi chciał on olśnić Cesarstwo i cały świat. W świetle korespondencji i raportów, które mu sporządzano jawi się nam jako człowiek, który robił wszystko co należało, ukazuje się takim, jakim chcielibyśmy go widzieć. Prawie wszędzie, wszystkie dane są przybliżone, akta zniekształcone, uczucia egzaltowane, wyblakłe, zamazane. Niemniej, są to główne dokumenty dziejów wojskowości epoki, konkretnej historii, zimnej, neutralnej, oficjalnej. A powinny dostarczyć nam informacji na temat identyfikacji ciał, zweryfikować nazwy, miejsca, daty badań, które były podejmowane. Nie można uogólniać, aspektu fizycznego i namiętnej duszy, tych dwóch milionów żołnierzy, których rewolucyjny cesarz rozrzucił po antycznych królestwach jak strumienie żywej lawy, które odkryły ludziom uciśnionym znaczenie ich narodowości, i którzy usiali swoimi trupami pola Europy, i zaszczepili w ludziach niezniszczalne hasła anarchii.

W rezultacie, to we wspomnieniach, pamiętnikach, a zwłaszcza w gazetach targowych i w intymnych listach nacechowanych szczerością (piszący nie wiedzieli, do którego wydziału oddają je agenci posterunków, policji i kontrwywiadu Cesarstwa) szukałem charakteru, którego nadały armii losy milionów ludzi wykorzenionych z ziemi ojczystej. Taki obserwator wydaje mi się tym lepszy, gdyż poznał on żołnierza z bliska, był z nim w kontakcie, dlatego też, że w różnych warunkach, wśród natłoku obcych zwyczajów, pozostając w stopniu podoficera, zachował trzeźwy umysł. W tych okolicznościach, wydaje mi się on bardziej godny zaufania niż zakłopotany marszałek maskujący błędy taktyczne, niż starszy oficer, zmartwiony faktami i posunięciami swego szefa, który pozwala mu prowadzić intrygi konieczne do jego awansu, który twierdzi, że reprezentuje armię a jej kolumny zna tylko w liczbach, który pogania ją do galopu i rozwija przed nią kombinacje strategiczne, którą poznał tylko podczas okresu Restauracji. Tenże podoficer wydaje mi się bardziej godny zaufania niż wojak pełen złudzeń, przesycony bajkami wartownik, mózg entuzjastyczny i nieokrzesany, dusza znakomitego Dumaneta w ciele z brązu.

I to dlatego wolę Fantina, Combesa, d’Illinisa, Gonevilla, Hulota, Giroda, nawet – tego zrzędę Piona des Loches, od Marmonta, zaniepokojonego Arapiles od  Segura, bez wątpienia odważnego żołnierza, uprawiającego pretensjonalną lirykę między rosyjskimi świerkami, wśród furgonów Napoleona; od Marbota, gaskońskiego samochwały, Coigneta, którego prosty umysł i heroiczne serce rozpamiętują, z nieuchronną deformacją, waleczność tych, co przeminęli. Fezenzac w obozie Boulogne, z bezpośredniej bliskości swojego baraku daje nam precyzyjny i malowniczy obraz swych kolegów; w miarę jak zaczyna się buntować, żołnierz zamazuje się dla niego, traci swoją indywidualność. Autor zachowuje przy tym swoją skrupulatność. W 1813, podczas gdy jest on generałem, jego brygada staje się aglomeratem, reprezentowanym poprzez cyfry, w których szczególny charakter człowieka ujednolica się, roztapia i znika. Saint-Chamans, pomiędzy obowiązkami, szybkimi spacerami, nie widzi wcale żołnierza, jak w dniu bitwy, jest dodatkowo zaciemniany przez obraz Soulta, swego protektora. Barthezene rozważa masy, dyskutuje o efektach, krytykuje raporty i zaniedbuje innych. Malarz Lucas jest żywo zainteresowany aspektem ulotnym rzeczy, ale nie szuka wcale duszy, i jeśli nawet coś obrazuje to nie kreśli charakterów.

Kapryśny Gourgaud, Don Kichot swego cesarza, chce urobić historię na swoją modłę, nie notuje wcale wspomnień. Sołtyk spostrzega tylko Napoleona, jest oślepiony tym słońcem. Laffaille, Larrey, Jomini, są indywidualistami, mimo, że dobrze poinformowani; szlachcic Rocca, przyszły kochanek Madame de Staël jest podejrzany; Talandier - bezwartościowy oportunista; Sarazzin - bandyta bez skrupułów i zdrajca.

Byłoby nam potrzeba wiele zapisków, takich jak te Routiera, wiele dzienników, jak te Vionneta, które wydają się być w dużej mierze na zawsze stracone. Jednak im bardziej sytuacja tych improwizujących autorów pogarszała się, tym bardziej dokumenty te były wydawane przypadkowo. Troska o ich zachowanie malała wraz ze wzrostem wrogich nastrojów. Te zabrudzone deszczem, potem i krwią zeszyty, zamiast być traktowane jak wartościowe dokumenty, z powodu wszechobecnie panującej ignorancji stopniowo zapomniane niszczały. Rodziny traciły w ten sposób zbiory swej chwały, a losy cichych bohaterów poległych na polu bitwy, pozostaną na zawsze nieznane.

Jednakże, dzięki tym, które posiadamy - wraz z niewyczerpaną ciekawością czytelników - możemy odkryć każdy rok, i precyzyjnie opisać różne kampanie. Istnieje możliwość stworzenia obrazu żołnierza cesarskiego i podążyć za jego ewolucją od anarchii pierwszych miesięcy Konsulatu aż do nieładu ostatnich dni Cesarstwa. A dodatkowo, gdy dodamy do tych dokumentów te, które dostarczają zagraniczni wojskowi, przyjaciele lub wrogowie; ci, którzy podążają za naszymi armiami, są mniej skłonni do walki, a bardziej zdolni obserwować efekty wojny; ci, którzy byli obywatelami krajów, raz naszych sprzymierzeńców, raz naszych przeciwników - zdajemy sobie sprawę, że istnieją elementy wystarczające, nie tylko, aby namalować prawdziwy obraz żołnierza cesarstwa, ale jeszcze, aby porównać go z innymi żołnierzami swego czasu i następnie ustalić jego pozycję w świecie fizycznym i określić jego dokładną rangę w świecie moralnym.

Z pewnością niektórzy zarzucą mi rozmycie heroicznego ducha czasów by stworzyć miejsce postaciom często smutnym, lecz czasami chwalebnym. Nie piszę wcale dla tych właśnie. Pracuję, a przynajmniej staram się, pisać dla tych, którzy poszukują szorstkiej rzeczywistości, i którzy myślą według słów Leonarda da Vinci, że miłość jest tym bardziej żarliwa im dokładniejsza jest wiedza. Mężczyźni ci byli bohaterami kilka godzin, ale żołnierzami w mundurach, zostawali na lata. Chciałem za nimi podążać, wraz ze zmieniającym się ich wojskowym życiem, zamiast umiejscawiać ich tylko w aspekcie walki, szlachetnej, ale i przejściowej. Pokazałem ich z nieokrzesanymi instynktami, czasami czułych, a czasami brutalnych, synów ludu, z jakiego wyszli. Bez poszukiwania, ale i bez pomijania ich wad, próbowałem zgłębić ich świadomość i rozpoznać co to: mundur, dyscyplina, przygody, sukcesy, zwycięstwo, geniusz. To zdeterminowani młodzi ludzie, także entuzjaści, mogący popełniać pomyłki nie inne niż te znane z całej ludzkiej młodości.

To co znalazłem, spróbowałem obiektywnie przedstawić. To dwa miliony mężczyzn, którzy byli naszymi wielkimi ojcami, naszymi przodkami przelewającymi francuską krew w huraganie bitewnym od Korfu do Lizbony, od Kadyksu po Moskwę, ich twarda natura; ich prestiż, rozmach oraz to jak wibrują, dźwięcznie i boleśnie struny, kiedy burza przemija – moje serce drżało na myśl o ich triumfach i agonii.

 

...

 

 

Za swój żołd żołnierz kupował mięso i warzywa, a także niezbędne artykuły związane z ubiorem: puder, wosk, i bieliznę. Z uwagi na dodatkowe wydatki narzucane przez dowództwo, tylko częściowo korzystał z kieszonkowego, które gwarantowało mu prawo. Poza tym, pomimo ustabilizowanej sytuacji wewnętrznej, żołd był niski. Ochotników, którzy tworzyli wówczas armię to jednak nie zniechęcało. W jednostkach wyborczych i w garnizonie paryskim do żołdu dochodziły dodatki. W innych oddziałach żołnierze dorabiali, wykorzystując na to swój wolny czas. W twierdzach i garnizonach położonych na pograniczu prowincji, gdzie obowiązywał wysoki podatek od soli, kwitła kontrabanda. W Paryżu natomiast gwardziści zajmowali się sutenerstwem. Oprócz sum za zaciągnięcie się, żołnierze otrzymywali wysokie wynagrodzenia wypłacane przy przedłużeniu służby. Kwaterując w niektórych miastach, na przykład w Hawrze, „gdzie wszyscy pracowali i w najgorsze dni zarabiali trzy liwry”, wojskowi byli bardzo zadowoleni. W innych miejscach wręcz przeciwnie, często mówili:

Wielki Boże, chroń nas przed dżumą i głodowaniem,

Przed w Bergue i Graveline stacjonowaniem!

...

 

Tak było aż do Berlina. Po tym pierwszym wysiłku Napoleon chciał dać żołnierzom wina na zregenerowanie sił. Początkowo niczego nie udało mu się zebrać, dlatego nakazał Daru zinwentaryzować piwnice i zgromadzić dwumiesięczny zapas wina dla całej armii. To samo zrobiono w Szpandawie z wódką. Kilka dni później zapasy „wina, wódki, likierów, rumu i araku” zostały zebrane w Szczecinie. Trzy czwarte cesarz polecił odesłać do Kostrzyna, bo „nadchodziły silne mrozy, a wódka mogła ocalić wojsko (...). Należało wszystko zabrać, a były tego ogromne ilości. To właśnie wino zimą miało pomóc w odniesieniu zwycięstwa”. Tak wielki zapas alkoholu musiał płynąć za armią statkami po rzekach i kanałach. Należało zdążyć przed mrozami. Trudno było bowiem liczyć, że uda się przewieźć do Polski powozami trzydzieści tysięcy hektolitrów wina w sytuacji, kiedy furgony artylerii już zostały przeciążone. Żołnierze straży przedniej, zwłaszcza z kawalerii lekkiej, nie czekali na cesarskie rozkazy, żeby dokonać zajęcia na własny użytek. Na bocznym kanale Odry 20. pułk szaserów przechwycił statki z winem i cukrem. „Co sto kroków można było zauważyć otwartą beczkę wina Bordeaux, do której wrzucono cztery, pięć porcji cukru z cytryną. Jeden szaser mieszał to wszystko kijem” i nikt nie oszczędzał napoju. W efekcie, żołnierz, chociaż pozbawiony regularnego zaopatrzenia, był bardzo szczęśliwy. Oddawał się swojej ulubionej rozrywce, „czyli pijaństwu”. Bez przeszkód żył na koszt kraju. Jego dowódcy robili to samo, zachęcając swoim przykładem. Kiedy wysłannik z Brunszwiku skarżył się generałowi Chasseloupowi na biedę swojego księstwa, gdzie Francuzi lada chwila mieli wszystko zjeść, generał odpowiedział mu: „W porządku, jak już wszystko zjemy, wtedy zaczniemy zjadać was”

 



produkt nie ma jeszcze opinii... Twoja będzie pierwsza!

Ceny przesyłek

  1. Poczta Polska/Kurier - 10,00 zł
    Przesyłka listem poleconym priorytetowym 0-1 kg, od 2-30 kg. przesyłka kurierska.
  2. Paczka za pobraniem - 20,00 zł
    Paczka za pobraniem-kurier.

Dane kontaktowe

  1. sklep: NapoleonV
  2. telefon: (0)
  3. tel. komórkowy: 0602511192
  4. strona kontaktowa »
Studia taktyczne  nad kampanią 1806 roku

Studia taktyczne nad kampanią 1806 roku

Pascal Bressonnet
Zapowiedź
Pokaż opis
Bagnety do karabinków systemu kałasznikowa

Bagnety do karabinków systemu kałasznikowa

Zbigniew Gwóźdź
Zapowiedź
Pokaż opis
Wojna napoleońska – Systemy operacyjne – Teoria i Technika

Wojna napoleońska – Systemy operacyjne – Teoria i Technika

Hubert Camon
Zapowiedź
Pokaż opis
Historia Piractwa

Historia Piractwa

Philip Gosse
Zapowiedź
Pokaż opis
Triumf Napoleona. Kampania frydlandzka 1807 roku

Triumf Napoleona. Kampania frydlandzka 1807 roku

James R. Arnold & Ralph R. Reinertsen
Zapowiedź
Pokaż opis
Żołnierz Imperialny  Tom I

Żołnierz Imperialny Tom I

Jean Morvan
Zapowiedź
Pokaż opis
Ofensywa Wielkanocna 1972

Ofensywa Wielkanocna 1972

Przemysław Benken
Zapowiedź
Pokaż opis
Sztuka wojenna Turków osmańskich 1500-1700

Sztuka wojenna Turków osmańskich 1500-1700

Rhoads Murphey
Zapowiedź
Pokaż opis
ilość odwiedzin: 6986
Dane kontaktowe
NapoleonV
tel. kom.: 0602511192
więcej »
Zaloguj się

nie pamiętam hasła!
zarejestruj się

Pokaż wszystkie marki
  • l
  • viv
  • głogów
  • Feld